Ochrona domeny internetowej – jak nie wpędzić się w kłopoty

Obecnie dynamicznie rozwija się e-handel. W osiągnięciu ekonomicznego sukcesu pomaga łatwa do zapamiętania domena internetowa. I handel takimi domenami kwitnie. Myli się jednak osoba, która myśli, że panuje tu bezwzględna zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Ochrona domeny internetowej na gruncie prawa pokazuje, że w określonych przypadkach można Ci ją odebrać siłą. Przeczytaj o jakie sytuacje chodzi.

Mikołaj Lech - Rzecznik Patentowy

Autorem dzisiejszego wpisu gościnnego jest rzecznik patentowy Mikołaj Lech.

Mikołaj jest prawnikiem, który specjalizuje się w prawie własności przemysłowej, zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz prawie autorskim.

Jest również autorem nagrodzonego przez Urząd Patentowy RP bloga
www.znakitowarowe-blog.pl

 

Czy można być właścicielem domeny internetowej?

Okazuje się, że w świetne prawa – nie.

Jeżeli zarejestrujesz daną domenę na siebie to uzyskujesz jedynie

prawo do jej czasowego używania.

W sytuacji, kiedy nie zapłacisz za kolejne takie okresy stracisz do niej dostęp. Ciężko więc mówić tutaj o jakiejkolwiek własności. Bliżej tej konstrukcji do dzierżawy.

Jeżeli chodzi o rejestrację domen z końcówką „.pl” to wszystko określa regulamin NASK. Znajdują się tam również zapisy na okoliczność sporu o daną domenę.

Faktycznie w chwili rejestracji domeny obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Przykładowo więc gdyby była wolna domena www.sony.pl to przeciętny Jan Kowalski mógłby uzyskać do niej dostęp. Pod warunkiem, że byłby „pierwszy w kolejce”.

Regulamin NASK mówi jednak, że domena nie może naruszać praw osób trzecich lub przepisów prawa. Oczywiście w momencie rejestracji domeny nikt nie jest tego w stanie sprawdzić. To jest weryfikowane później w trakcie sporu przed sądem. Prawna ochrona domeny internetowej wynika z przepisów zawartych w szeregu ustaw.

Ochrona domeny internetowej a znak towarowy

W sporach o domeny internetowe najczęściej przedsiębiorcy powołują się na przysługujące im prawa do znaków towarowych. Zastrzeżenie znaku przykładowo w Urzędzie Patentowym RP daje jego właścicielowi określony „monopol prawny”. Ustawa prawo własności przemysłowej mówi bowiem:

Art. 153

Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.
Takie prawo ochronne zawsze jest terytorialne. Przedsiębiorcy mogą powoływać się na to, że posiadają prawa do znaków unijnych oraz chronionych w procedurze międzynarodowej rejestracji.

Rejestracja znaku towarowego nie daje jednak przedsiębiorcy monopolu absolutnego na nazwę. Są sytuacje kiedy możesz legalnie używać określenia nawet identycznego z zarejestrowanym znakiem towarowym. Dokładnie omówiłem to w tym nagraniu:

Rejestrując domenę internetową powinieneś sprawdzić wcześniej czy zawarta w niej nazwa nie jest zarejestrowanym znakiem towarowym. W przykładzie z domeną www.sony.pl Jan Kowalski mógłby pomyśleć:

Poważna firma nie wykupiła domeny z końcówką „.pl”.
Złapałem pana Boga za nogi! Sprzedam im ją za miliony.

Nic z tych rzeczy. Od razu po propozycji sprzedaży tej domeny Jan Kowalski otrzymałby od firmy SONY propozycję nie do odrzucenia:

Albo przekażesz nam domenę dobrowolnie, albo sprawa trafi do sądu.

Takie postępowanie wypełnia bowiem znamiona cybersquatting czyli tzw. piractwa domenowego. Pamiętaj jednak, że domena internetowa będzie łamała prawo tylko jeżeli będzie używana w funkcji znaku towarowego. Czyli będzie używana do oznaczania towarów lub usług dla których przeznaczony jest znak towarowy.

Przykład:

„Szantażysta domenowy” aby zmusić przedsiębiorcę do kupna domeny z jego znakiem towarowym robi przekierowanie na stronę jego najbliższego konkurenta.
Jeżeli jednak pod tą samą domeną będzie niekomercyjna strona o kotkach – ciężko mówić w ogóle o używaniu znaku towarowego 🙂

Ochrona domeny internetowej a czyny nieuczciwej konkurencji.

Poza znakami towarowymi ochrona domeny internetowej może się opierać na ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. W art. 3 zawiera ona taką ogólną definicję:

Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Za czyn nieuczciwej konkurencji może być uznane używanie oznaczenia cudzego przedsiębiorstwa. Pod warunkiem jednak, że może wprowadzać w błąd potencjalnych konsumentów. Czyli tak jak przy znakach towarowych domena musi być używana do oznaczania podobnych towarów i usług. Równocześnie jej nazwa musi być na tyle zbieżna z oznaczeniem przedsiębiorstwa, że stwarza realne zagrożenie pomyłki.

Jest to więc ochrona domeny internetowej przed procederem określanym jako typosquatting. Czyli rejestrowanie domen z błędem w pisowni. Przykładowo zamiast domeny „www.google.pl” ktoś rejestruje domenę „www.gogle.pl”.

Zarzut utrudniania dostępu do rynku.

Okazuje się, że nawet nieużywanie zakupionej domeny może być uznane za złamanie prawa.

Art. 15 wspomnianej ustawy mówi, że za czyn nieuczciwej konkurencji może być uznane również utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku. A pozostawienie wykupionej domeny pustej może sugerować konsumentom, że towary/ usługi danego przedsiębiorcy są niedostępne na rynku.

To z kolei może negatywnie oddziaływać na jego pozycję rynkową.

Ochrona domeny internetowej

Ochrona domeny internetowej a dobra osobiste.

W walce o domenę internetową można powoływać się również na naruszenie dóbr osobistych.

W przypadku osób fizycznych chodzi o wykorzystanie w domenie cudzego imienia, nazwiska lub pseudonimu. Chodzi o sytuację kiedy taką osobę będzie można później zidentyfikować.

Przykład:

Pod domeną doda.pl umieszczane są nieprawdziwe i poniżające informacje o artystce.

Może też dojść do naruszenia dóbr osobistych osób prawnych. Nazwa osoby prawnej (potocznie nazwa firmy) jest tym samym czym nazwisko osoby fizycznej. O naruszeniu prawa będzie można mówić, jeżeli w adresie domeny zostanie użyta nazwa osoby prawnej w sposób wprowadzający odbiorców w błąd.

Nazwy rodzajowe domen gwarantują pełne bezpieczeństwo.

Jak widzisz rejestracja domeny internetowej i próba jej sprzedaży może się niekiedy wiązać z realnym niebezpieczeństwem. Znam przypadek osoby, która negocjowała z firmą sprzedaż domeny zawierającej jej znak towarowy. Firma była w zgodziła się zapłacić kilka tys. zł byle sprawę szybko zamknąć. Sprzedawca upierał się jednak przy zdecydowanie wyższej kwocie. Efekt tego był taki, że owa firma wystąpiła przeciwko niemu na drogę sądową. Nie dość, że sprawę wygrała to jeszcze na jej rzecz naliczono zwrot kosztów procesowych. Wejście w spór było dla niej po prostu tańszym rozwiązaniem niż zapłacenie przez sprzedawcę żądanej kwoty.

Prawna ochrona domeny internetowej nie dotyczy jednak określeń ogólnoinformacyjnych. Chodzi o nazwy, których nikt nie może zmonopolizować typu:

• rowery.pl
• kredyty.com
• ksiegarnia.biz

Z marketingowego punktu widzenia to bardzo cenne domeny. Ludzie łatwo je zapamiętują. A to w prostej linii przekłada się na wyższą sprzedaż sklepów które pod nimi działają. W 2010 r. sprzedano przykładowo domenę opony.pl za kwotę aż 1 mln zł!

Określeń opisowych nie można zawłaszczyć i należą do domeny publicznej. Nie rejestruje się ich również jako słowne znaki towarowe. Ma to swoje plusy i minusy o czym szeroko opowiadam w tym filmie:

Jeżeli chciałbym przeczytać coś więcej o sporach domenowych do zachęcam Cię do przeczytania mojego artykułu pt.: Jak odzyskać domenę internetową.

W kontekście tego co napisałem powyżej pamiętaj, że domeny zawierające w sobie określenia opisowe są najbezpieczniejsze. W innych przypadkach decyzja o zakupie domeny oraz jej komercyjnej odsprzedaży powinna być przez Ciebie dobrze przemyślana.

Autorem wpisu gościnnego jest rzecznik patentowy Mikołaj Lech.

W branży SEM od 2006 roku. Właściciel i specjalista AdWords oraz SEO w firmie Redseo. Autor takich projektów jak narzędzie Seoptimer czy serwis Planeta SEO.

Bądź o krok przed konkurencją!

Zapisz się do newslettera, a co dwa tygodnie otrzymasz najważniejsze informacje o marketingu internetowym na e-mail.