Czy irytujące reklamy działają?

Ostatni szum wokół viralowej reklamy Shopee skłonił nas do przypomnienia sobie innych przykładów chwytliwych haseł reklamowych lub irytujących sloganów. Granica między tym, co chwytliwe, a co może stać się irytujące, jest dość delikatna. Przypominamy Ci irytujące reklamy, których trudem pozbywamy się z głowy. Czytasz na własną odpowiedzialność. :)

Jak powstają hasła reklamowe?

Zanim przejdziemy do reklam o irytującym charakterze, które zapamiętujemy, ale ich nie lubimy, zaczniemy od czegoś przyjemniejszego. Proces powstawania haseł reklamowych to nie taka oczywista sprawa.

Może się wydawać, że niektóre popularne hasła powstały na szybko przy porannej kawie przed spotkaniem z zarządem, bo są tak proste. Jednak prawda bywa dla wielu zaskoczeniem.

Hasło reklamowe, czyli slogan, powstaje między innymi po to, by wspierać identyfikację marki lub konkretnego produktu. Ma zachęcać klientów do zakupów i pozostać w pamięci odbiorców. Najczęściej jest elementem kampanii reklamowej.

Jak sama nazwa wskazuje, hasło charakteryzuje się krótką formą. W zwięzłym komunikacie ma zawierać w sobie jak najwięcej treści. Co ciekawe (i nie każdy zdaje sobie z tego sprawę) – tworzenie haseł zajmuje często długie dni lub tygodnie.

A to dlatego, że w zaledwie kilku słowach należy zmieścić zachęcający komunikat, promocję firmy i jednocześnie zadbać o to, by slogan był łatwy do zapamiętania. Praca często jest żmudna i długa, ale dzięki pracy specjalistów (często) jest opłacalna.

A jakie są najważniejsze cechy sloganu? Hasło, aby było skuteczne i chwytliwe, musi zawierać:

  • Jak najwięcej treści w jak najkrótszej formie. Slogany w formie całego zdania zdarzają się, lecz są rzadkością. Ogromną sztuką jest stworzenie tego typu przekazu (im dłuższy tekst, tym trudniej sprawić, by był zapamiętywalny).
  • Cechę lub właściwość firmy/produktu, która jest USP marki. W konsekwencji ma ukazywać korzyść, jaką klient zyskuje po nabyciu towaru.
  • Slogan może być rymowany lub nawiązywać do znanej melodii. Dzięki takiemu zabiegowi jest szybciej zapamiętywane, bo ma pozytywne konotacje z lubianymi piosenkami.
  • Hasło reklamowe to często gra słów. Zabawna lub chwytliwa, która zapada w pamięć klientów, sprawia, że łatwiej zapamiętuje się markę i to właśnie chodzi.

Ostatni punkt bywa zdradliwy. Na pewno znasz przykłady reklam, które wykorzystały do promocji melodię znanej piosenki. Na początku jest to chwytliwe, ale potem piosenka, która zaczyna kojarzyć się z puszczaną w mediach reklamą, trafia na listę najbardziej znienawidzonych piosenek.

Dlatego proces tworzenia haseł jest długi i trudny. Należy przemyśleć, czy dana propozycja będzie trafiona i czy nie będzie wkrótce irytować odbiorców.

Chwytliwe hasła reklamowe – przykłady polskie i światowe

Czas przypomnieć sobie chwytliwe hasła reklamowe z Polski i zagranicy. Poniżej znajdziesz kultowe przykłady sloganów, które na stałe zadomowiły się nie tylko w naszych głowach, ale nawet codziennych rozmowach.

  • Pewna polska reklama telewizyjna osiągnęła status kultowej i utrzymuje go od lat 90. To słynna reklama proszku do prania Pollena 2000, w której pojawia się nawiązanie do Trylogii Sienkiewicza: – Ojciec, prać? Tak, to były te czasy, gdy w reklamach nawiązywano jeszcze do klasyki literatury. :)
  • A świstak siedzi i zawija w sreberka” to młodsza, ale również świetnie zapamiętana reklama. Hasło o świstaku pochodzące z reklamy czekolady Milka zadomowiło się w polskich rozmowach i nie zapowiada się, by miało się znudzić.
  • Proste hasło stworzyło wiele dekad temu Nike. Slogan mówi o działaniu i teoretycznie można by go odnieść do wielu dziedzin, ale “Just do it” niezmiennie od lat kojarzy się wyłącznie ze sportową marką Nike.
  • Sieć fastfoodowa McDonalds’ również promuje się od lat pewnym neutralnym, ale jednocześnie znaczącym hasłem, czyli “I’m lovin’ it”. Każdy wie, do czego odnosi się ten slogan, choć w jego treści nie pada nazwa marki.
  • Innym przykładem, tym razem zawierającym nazwę promowanej marki, jest “Może to jej urok, może to Maybelline”. Hasło od lat kojarzone z marką, oparte na subtelnej melodii jest charakterystyczne jest łatwe do zapamiętania. Okazało się też bazą do mowy potocznej, gdzie “Maybelline” często wymienia się na pasujące do kontekstu inne słowo.
  • Wspomnijmy też pewną reklamę, której tekstu nie da się przeczytać. Każdy MUSI ją zanucić, czyli “Dłuższe życie każdej pralki to Calgon” – na pewno to zanuciłeś w myśli, nie uwierzymy w inną możliwość. :) Zdaje się jednak, że ta melodia raczej nie jest uznawana za irytującą. Być może dlatego, że nie powstała na bazie znanego przeboju, tylko jest autorskim dżinglem.

Co dopiszesz do tej listy dobrych sloganów i haseł reklamowych? Które hasła kojarzą Ci się pozytywnie?

Irytujące reklamy – czy to zawsze są piosenki?

W zespole Redseo rozgorzała dyskusja na ten temat. Pojawiły się głosy, że najbardziej irytujące reklamy to te śpiewane lub w formie piosenek. Coś w tym jest.

Ostatnio popularność zdobyła piosenka reklamująca platformę Shopee. Wykorzystano w niej melodię piosenki Baby Shark (którą według legendy męczono więźniów, co wzmaga emocje wokół użycia tego utworu).

Shopee to jednak nie jedyna marka, która zdecydowała się na wykorzystanie melodii znanej piosenki do promocji. To najwyraźniej strategia sieci Media Expert, której reklamy według wielu uznawane są za najbardziej irytujące:

  • Włączamy niskie ceny” w wykonaniu Eweliny Lisowskiej przypięły jej łatkę “pani z reklamy”. Co więcej reklama emitowana była na tyle często, że zamiast przykuwać uwagę, sprawiła, że ludzie odnosili się do niej z niechęcią.
  • Pamiętasz chomiki śpiewające przebój O.N.A? Chyba nie da się nie pamiętać!

Inną reklamą tego typu jest piosenka promująca sobotnią ofertę Lidla, czyli “Jak sobota to tylko do Lidla…”, która również skutecznie zapada w pamięć, ale często uznawana jest także za jedną z najbardziej irytujących.

chwytyliwe hasła reklamowe - przykłady
Wisienką na torcie będzie świąteczna reklama Apartu z 2020 roku (notabene z podkładem muzycznym “Lubię wracać tam, gdzie byłem” Zbigniewa Wodeckiego), która doczekała się także znakomitej parodii (“Piękna i długa reklama Apartu” Klubu Komediowego). Sama reklama nie była może irytująca ze względu na melodię, ale aranżację, grę aktorską i przede wszystkim długość reklamy.

Podarujemy sobie inne przykłady irytujących reklam, choć była ich cała masa. Jakie “perełki” dołączysz do naszej listy?

Czy irytujące reklamy działają?

Czasami, słysząc jedną z wymienionych irytujących reklam, z furią szukamy krzyżyka zamykającego filmik lub przełączamy kanał. Dzieje się to jednak w momencie, gdy dana reklama zdąży nam się opatrzyć i liczba jej emisji zacznie być zbyt natarczywa.

Ma to miejsce, gdy znamy reklamę dobrze, wiemy, czego dotyczy i co reklamuje. Później melodia bądź hasło, jednak zazwyczaj jest to melodia, nie chce wyjść z głowy. Jest więc chwytliwa i catchy.

Czy to oznacza, że irytująca reklama działa?

Tego typu reklamy grają na nerwach (szczególnie, gdy są nachalnie i zbyt często emitowane w radiu i telewizji), ale jednocześnie zapadają w pamięć. Czyli niewątpliwie w pewien sposób działają.

Tylko czy na pewno taki sposób promocji – który doprowadza do szału odbiorców lub prowokuje tworzenie parodii – jest tym, czego chcą marki? Czy dociera do celu i służy pozytywnej promocji i reklamie? To pytanie pozostawiamy na zakończenie do samodzielnej refleksji.

Średnia ocena: 5 / 5. Ilość ocen: 4

Wystaw pierwszą ocenę! :)

Potrzebujesz skutecznej agencji marketingowej?

Napisz do nas »